Buty zmienne do szkoły

Rodzice, którzy odkładali moment kupienia obuwia zmiennego do ostatniej chwili, na koniec sierpnia mieli okazję się niemile zdziwić, gdy na półkach zostały jedynie przebrane numery halówek. Cieszące się największym popytem wśród najmłodszych roczników tenisówki zapinane na rzepy zniknęły ze sklepów w pierwszej kolejności. Rozpuściliśmy nasze dzieci, jak dziadowskie bicze… Tak się rozleniwiły, że zawiązanie sznurówek od buta jest dla nich końcem świata, toteż, gdy przychodzi do kupna nowej pary, dostają histerii, gdy zbliżamy się do półki z wiązanymi butami. Tym sposobem rosną nam mali nieporadni ludzie. Wiadomo, że zdobywanie nowych umiejętności nie zawsze przychodzi z łatwością, jednak prowadzi do poszerzania kompetencji. Nie możemy za każdym razem ustępować dzieciom, gdy protestują przed wykonaniem jakiejś czynności. Nauczymy je kalectwa.
Nie róbmy jednakże nic na siłę. Krzyk i kary w żadnym razie nie są dobrym rozwiązaniem. Jeśli już zdecydujemy się na zakup sznurowanych butów, a dziecko nie umie sobie z nimi poradzić, na spokojnie ćwiczmy z nim wiązanie. Od razu Warszawy przecież nie zbudowano. Nie wyręczajmy też przypadkiem dziecka za każdym razem. Niech wie, że musi się tego nauczyć, a jednocześnie w razie potrzeby może liczyć na pomoc rodzica. Niech worek z butami nie będzie synonimem niemożliwego do zniesienia utrapienia.

Both comments and pings are currently closed.
Designed by